Jeździectwo Naturalne Bez Tajemnic
Hippika - Natural Horsemanship
Artykuły / Łykanie - fakty i mity
Łykanie - fakty i mity

Łykanie - nie powoduje raka płuc ;)

 

 

I Trzy najważniejsze rzeczy o łykaniu.

 

            O łykawości słyszał chyba każdy właściciel konia, czy pasjonat jeździectwa, jednak niewiele osób wie, czym tak naprawdę łykanie jest, skąd się bierze oraz jak i czy w ogóle można je "zwalczyć". 

Istnieją trzy najpowszechniejsze opinie na temat łykawości koni, wygłaszane i powtarzane od lat:

1 - konie uczą się łykania od siebie. 

2 - konie łykawe często kolkują, ponieważ połykają powietrze. 

3 - aby zapobiegać temu nałogowi należy zakładać łykawki. 

 

            Każdy z tych punktów jest nieprawdziwy, łącznie z zakwalifikowaniem łykania jako nałóg, czy narów. Ponadto, z takim podejściem jesteśmy w stanie, jedynie pogłębiać tę przykrą dolegliwość i wyrządzić naszym zwierzętom ogromną krzywdę, zadając fizyczny ból i doprowadzając do nasilania objawów.

 

            Najważniejszym jest, by zapamiętać, że:

- konie NIE są w stanie nauczyć się łykania od innego konia.

- W trakcie łykania powietrze NIE jest połykane i nie przedostaje się do przewodu pokarmowego.

- Łykawki, które są bliskie narzędziu tortur, NIE likwidują przyczyn choroby, a jedynie bardzo rzadko i wyłącznie chwilowo znoszą jej objawy. Po zdjęciu łykawki objawy nasilają się.

 

 

II Czym jest łykanie?

 

            Do niedawna łykawość była kwalifikowana jako nawykowa wada/zachowanie stereotypowe. Stereotypia to "bezcelowe" ruchy wykonywane niezmiennie i według tego samego schematu. Wyróżniamy 3 grupy stereotypii: oralne, ruchowe oraz samookaleczenie. Do stereotypii oralnych należą min: zabawy wargami czy językiem, do ruchowych tkanie, grzebanie, krążenie etc., do ostatniej grupy np. gryzienie się. 

 Dziś wiem już, że łykanie to choroba, czy też raczej jej objaw - niestety nadal etiologia łykawości nie jest jednoznacznie wyjaśniona. Wyróżniamy dwa typy łykania: z podparciem (cribbing), gdy koń w trakcie wykonywania tej czynności opiera zęby o stabilny przedmiot np. żłób, poidło, ogrodzenie, itd. oraz łykanie z powietrza (wind sucking), inaczej zwane wolnym, kiedy zwierzę nie potrzebuje żadnego podparcia i używając samych mięśni doprowadza do epizodu łykawości. W trakcie łykania, koń ustawiając w specyficzny sposób szyję, napinając jej mięśnie i wykonując lekki ruch w tył zaciąga powietrze, wydając przy tym charakterystyczny odgłos, który powstaje w wyniku przejścia powietrza przez górny zwieracz przełyku. Prowadzone na początku lat 90. przez angielskich naukowców badania  dowiodły jednoznacznie, iż w trakcie łykania powietrze znajdujące się w przełyku nie wywołuje fali perystaltycznej, a tym samym nie przechodzi do żołądka. Powietrze wraca do gardła i uchodzi na zewnątrz, czasem jednak jego niewielkie ilości mogą pozostawać w przełyku i przedostawać się do układu pokarmowego, jeśli koń w trakcie łykania przyjmuje pokarm, nie można tego jednak nazwać połykaniem, czy zjadaniem powietrza, jak powszechnie się sądzi. Udowodnili to niezaprzeczalnie naukowcy w trakcie przeprowadzonych badań endoskopowych oraz fluoroskopowych.                       

 Często łykaniu towarzyszy oblizywanie warg, co mogłoby wskazywać na silny związek pomiędzy łykaniem, a wydzielaniem śliny, ale ten wątek rozwiniemy później.

Konie łykają średnio 1700 razy w ciągu 15 godzin, w skrajnych przypadkach zwierzę poświęca tej czynności, aż do 65% czasu. U niektórych koni łykawych stwierdza się występowanie zachowań stereotypowych (tkanie, krążenie, obgryzanie drewna etc), aczkolwiek ciężko stwierdzić, czy zachodzi między nimi jakakolwiek zależność.

 

 

III Jaka jest przyczyna łykania?

 

            Warto już na wstępie zaznaczyć, że łykawość nigdy nie dotyka koni dzikich, żyjących na wolności. Jest to choroba, która występuje jedynie u zwierząt hodowanych przez człowieka i żyjących w niewoli, co jeszcze bardziej zaintrygowało naukowców.

W ostatnich latach prowadzone są zintensyfikowana badania oraz obserwacje mające na celu jednoznaczne określenie przyczyn choroby oraz wynalezienie metod jej zapobiegania, niestety sprawa jest bardzo złożona. Mimo tego, iż nadal przyczyna łykania nie do końca jest znana, wiemy o nim znacznie więcej.

            Na podstawie ankiet przeprowadzonych w kilkuset stajniach, stwierdzono jednoznacznie, iż warunki trzymania zwierząt mają związek z łykawością, ale także wszelkimi zachowaniami stereotypowymi. Znacznie większy odsetek koni łykających znajdziemy w stajniach sportowych, niż np. wśród koni pociągowych. Im mniej ruchu na wolności, im mniejszy dostęp do paszy objętościowej i towarzystwa innych koni/zwierząt, oraz im więcej paszy treściwej, tym więcej koni, które cierpią na łykawość, tkanie lub inne stereotypie nawykowe.

            W kolejnych badaniach naukowcy udowodnili, że łykawość nie zlicza się do zachowań stereotypowych. Prowadzono obserwacje na 225 osobnikach od urodzenia do ukończenia 4 roku życia. Badania przyniosły niesamowite odkrycie. Łykanie pojawiało się średnio w 20 tygodniu życia źrebięcia, u odsadków karmionych paszą objętościową łykawość występowała czterokrotnie rzadziej, niż u źrebiąt, które karmiono paszą treściwą. 74% źrebiąt łykających, wcześniej nawykowo żuło drewno.

Badania te przede wszystkim, dowiodły błędność założenia, iż łykanie jest nałogiem, bez konkretnej przyczyny (o podłożu fizycznym, czy psychicznym).

Kolejne badania wykazały, że łykanie jest zachowaniem charakteryzującym się tzw. efektem odbicia. Oznacz to, że po odebraniu możliwości łykania, a następnie przywróceniu jej, przejawiane zachowanie każdorazowo intensyfikuje się. Wszystkie zachowania przejawiające efekt odbicia, są zachowaniami funkcjonalnymi, czyli mają jakiś cel. Najprostszym przykładem takiego zachowania jest np. sen - po odebraniu możliwości spania, organizm potrzebuje go znacznie więcej, po to by wyspać się i zregenerować. Zatem koń łyka celowo - by coś osiągnąć, np. przynieść sobie ulgę w odczuwanym dyskomforcie.

            Do końca lat 90 przeprowadzono liczne badania i wyprowadzono dwie hipotezy: behawioralną oraz trawienną.

            Pierwsza wykazuje, iż łykanie przynosi koniom ulgę i jest sposobem na rozładowanie stresu środowiskowego (zamknięcie, nadmierna eksploatacja z dużym obciążeniem psychicznym - konie sportowe, złe odstawienie od matki, brak kontaktu z innymi końmi, jednorazowa sytuacja, która wywołała nadmierny stres, etc.)

            Hipoteza trawienna zakłada, że łykanie jest wynikiem uszkodzeń błony śluzowej żołądka na skutek nadkwasoty, wrzodów itd. Za drugą przemawia wiele faktycznych, naukowych dowodów min. wspomniane nawykowe żucie drzewa przez później łykające źrebięta. Jak wiemy jedynie żucie wywołuje u koni produkcję śliny, która ma właściwości buforujące i może łagodzić pH układu pokarmowego. Wskazywałoby to na to, iż badane źrebięta poprzez żucie próbowały zwiększyć produkcje śliny, aby uspokoić podrażniony przez paszę treściwą żołądek. Prowadzone obserwacje nad czteromiesięcznymi źrebiętami żyjącymi z klaczami na pastwisku udowodniły, że nie mając one żadnych stresów, czy powodów do frustracji zaczęły łykać na skutek podawania paszy treściwej.

Na podstawie tych i innych badań Profesor uniwersytetu w Brystolu Christine Nicol zbudowała teorię mówiącą o tym, iż zarówno żucie drewna jak i łykanie mają na celu zwiększenie wydzielania śliny w celu złagodzenia bólu podrażnionej błony śluzowej.

 

            Łykawość zatem, niezależnie od przyjętej hipotezy należy potraktować jako swego rodzaju mechanizm obronny. Należy również zwrócić uwagę na to, że obie hipotezy nie dość, że się nie wykluczają, to zdają się mieć ze sobą wiele wspólnego.

Analizując kolejne badania z których wynika, że nie każdy koń mający wrzody łyka oraz, że nie u każdego konia łykawego stwierdzono wrzody, ale u każdego konia łykawego po zastosowaniu terapii obniżającej kwasowość pH zaobserwowano poprawę. Pojawiają się również coraz częstsze dowody na poprawę stanu koni łykawych, po zastosowaniu terapii behawioralnych. Czy nie należy zatem uznać za słuszne obydwóch hipotez?

Nadkwasota, może być wywołana zarówno "mechanicznie" w skutek podawania paszy treściwej u koni, które maja bardziej wrażliwy układ pokarmowy. Zaś konie o bardziej wrażliwej psychice, podatniejsze na stres mogą cierpieć na nadkwasotę na tle nerwowym.

 

            Jakiej hipotezy by nie przyjąć, niezależnie od tego, czy bardziej logiczne wyda nam się wytłumaczenie, mówiące o problemach trawiennych, czy to wskazujące na podłoże behawioralne, najważniejsze jest by zrozumieć, iż łykanie jest skutkiem, w związku z czym nie należy go zwalczać. Jak najbardziej za to, należy szukać powodu choroby i leczyć ją. Dlatego zdecydowanie mówmy nie łykawkom, metalowym blaszkom wsadzanym między zeby i innym wymyślnym urządzeniom. Starajmy się pomóc koniom w obniżeniu kwasowości pH, zapewnijmy im możliwie najlepsze warunki. Skoro to my, fundujemy służącym nam zwierzętom chorobę nieistniejącą na wolności, to przynajmniej nie zabraniajmy im radzić sobie z nią w sposób w jaki potrafią.

Zapamiętajmy, że tradycyjne metody zapobiegania łykawości nie eliminują samej choroby, a jedynie jej objawy.

IV Następstwa łykania

-   Konie łykawe w związku z czasem poświęcanym tej czynności, mogą, aczkolwiek nie muszą tracić na wadze. Nie wiadomo jednak, czy chudnięcie u tych osobników nie jest wywołane przez nadkwasotę, owrzodzenia, czy inne zmiany w błonie śluzowej żołądka. 

-   Uważa się, iż w związku z tym, że łykaniu zwierzę potrafi poświęcać ponad 50% czasu, konie dotknięte tą przypadłością są mniej wyspane, a przez to mniej wypoczęte i zrelaksowane, w związku z czym mogą uczyć się wolniej od zdrowych osobników. Tu znów nie mamy pewności, czy brak odpowiedniego snu i zmniejszona chłonność w uczeniu się nie jest spowodowana faktem, iż konie łykawe, jeśli przyjąć hipotezę behawioralną, są po prostu ze swej natury bardziej podatne na stres, zatem mniej zdolne do skupienia i relaksu (z nami jest podobnie).

-   Rzeczywistym i ściśle związanym z łykaniem problemem, który pojawia się z czasem, jest ścieranie i deformacja zębów siecznych, w przypadku koni łykających z  podparciem. W tym wypadku wydawałoby się, że wystarczy zabrać przedmioty, o które koń może łykać. Należy jednak pamiętać o tym, że koń poprzez łykanie przynosi sobie ulgę, a nie mając odpowiedniego przedmiotu w boksie, albo nauczy się łykać z powietrza (wtedy istnieje duże prawdopodobieństwo, iż będzie więcej czasu poświęcał tej czynności będąc na pastwisku, gdzie mógł bardziej skupiać się na trawie lub zabawach) oraz, że kiedy tylko znajdzie możliwość łykania, zacznie to robić jeszcze intensywniej. Słusznym rozwiązaniem może być obicie przedmiotu, o który koń opiera zęby, miękkimi materiałami, aby możliwie zminimalizować tarcie.

-   W skrajnych przypadkach łykanie może doprowadzić do przerostu niektórych mięśni szyi, co może prowadzić do nieprawidłowego ustawienia w trakcie ruchu.

-   Kolki - w zasadzie nie stwierdzono jednoznacznie, czy łykanie powoduje częstsze występowanie kolki, zakłada się, że ok 12% więcej koni łykawych kolkuje od osobników zdrowych. Kolejny raz jednak, nie mamy pewności, czy kolki powoduje samo łykanie, czy choroby układu pokarmowego - naukowcy skłaniają się zdecydowanie ku drugiej hipotezie. Tym bardziej, iż możemy znaleźć informacje mówiące o tym, że konie łykawe u których stosowano łykawki, kolkują znacznie częściej, niż te które pozostawiono bez ingerencji.

Metody zwalczania łykawości - czy istnieją?

 

Łykawki są nieskuteczne!!!

            Niestety zamiast zastanowić się nad przyczyną choroby, zadać sobie pytanie o źródło, ignorujemy to i staramy się likwidować objawy, nie usuwając prawdziwego problemu.

            Specjalizujemy się w wynajdywaniu "najciekawszych" metod i narzędzi (często bardziej przypominających narzędzia tortur), którymi będziemy mogli wyeliminować niepożądane przez nas zachowania, czy objawy.

 Tu pojawiają się: łykawki skórzane, metalowe, a nawet elektryczne! Kagańce, metalowe blaszki wkładane między siekacze, zdalne obroże elektryczne a nawet ciężkie i ryzykowne operacje polegające na wycięciu fragmentu mięśnia szyi i nerwów odpowiedzialnych za umożliwienie czynności.

            Najbardziej popularne są wszelkie postacie łykawek, które naciskając w odpowiednie punkty szyi oraz przełyku uniemożliwiają łykanie. W rzeczywistości bardzo rzadko są skuteczne, konie z czasem przyzwyczajają się do ucisku i odczuwanego bólu i mimo niego dalej łykają. Często też dochodzi do obtarć, odparzeń, obrzęków i nieprzyjemnych zmian skórnych w wyniku ucisku tych "specjalistycznych obroży".

       Właściciele koni, zmartwieni nieskutecznością narzędzi coraz to mocniej dopinają paski zaciskające się na szyi, sprawiając zwierzętom coraz to większy ból i  dyskomfort. Ponadto prowadzone w Anglii badania udowodniły, iż konie po zdjęciu łykawek wracają do łykania, na dodatek staje się ono jeszcze intensywniejsze, a jego epizody trwają znacznie dłużej. Inne obserwacje wykazały, iż całkowite uniemożliwienie koniom łykania prawdopodobnie może zwiększyć ryzyko występowania kolek.

Dopiero w ostatnim czasie zaczęto głośno dyskutować na temat nieskuteczności stosowanych do tej pory metod, wyrządzających chorym zwierzętom jeszcze większą krzywdę. Zintensyfikowane w ostatnich latach badania, dają nadzieję na jednoznaczne diagnozowanie i wynalezienie skutecznej metody leczenia koni łykawych.

 

            Właściciel konia łykawego przede wszystkim powinien się zastanowić nad tym, co może być przyczyną problemów zdrowotnych jego konia. Na tyle, na ile jest to możliwe poznać historię swojego zwierzęcia od momentu odstawienia od matki. Ważne jest, aby zdiagnozować i leczyć wszelkie stany zapalne błony śluzowej żołądka. Zapewnić nieograniczony dostęp do paszy objętościowej. Dbać o dietę konia, tak samo jak dba się o dietę człowieka cierpiącego na wrzody, czy refluks. Należy także, w miarę możliwości ograniczyć podawanie paszy treściwej, oraz dodawać do niej środki zobojętniające kwasy (np. węglan wapnia, bentonit, kora dębu etc). Słuszne jest obijanie przedmiotów miękkimi materiałami, by zmniejszyć ryzyko ścierania zębów, nie należy jednak pozbawiać konia całkowicie możliwości wykonywania tej czynności, pamiętając, że może to doprowadzić w rezultacie do zintensyfikowania dolegliwości.

            Dzięki przeprowadzonym w ostatnich latach badaniom, jesteśmy już w stanie w pewien sposób zapobiegać łykawości zanim koń na nią zapadnie.

Bardzo ważnym czynnikiem są warunki w jakich zwierze jest trzymane, im więcej wolności, swobody i czasu koń spędza na pastwisku ze stałym dostępem do paszy objętościowej tym lepiej. Źrebiętom będącym jeszcze przy matce nie należy podawać pasz treściwych, z czasem należy wprowadzać je stopniowo i jak najpóźniej.

 

            Teraz każdy mógłby powiedzieć, że większość koni jest na paszy treściwej jak np. owies, że to normalne, że konie żyją w boksach i nie zawsze mają stały dostęp do siana i jakoś nie wszystkie łykają. No nie wszystkie, tak jak nie każdy z nas obgryza paznokcie, nie każdy z nas ma problemy z żołądkiem i nie każdy stresuję się rozmową o pracę, czy przebywaniem w pokoju ze zgaszonym światłem.

 

            Sama jestem właścicielką klaczy łykawej, kupiłam ją wiedząc o tym i naiwnie liczyłam, że może to minie, kiedy trafi to stajni w której całe dnie ze stadem będzie chodzić po łąkach. Nie minęło. O łykaniu nie wiedziałam nic, poza głoszonym poglądem, że to z nudów. Wszyscy wokół namawiali mnie do założenia łykawki.

Wydawało mi się nieludzkie i nielogiczne zaciskanie pasa na szyi konia - bo jak zakładanie czegoś, co uniemożliwia wykonanie czynności fizycznej, ma pomóc mojemu koniowi, który wykonuje tę czynność ponoć z przyczyn o podłożu psychicznym??

Zaczęłam czytać, szukać, pytać, dzwonić, gdzie tylko się da, a mój koń łykał. Przeczytałam chyba wszystkie dostępne w Internecie polsko i anglojęzyczne artykuły, strony, fora. Kontaktowałam się ze specjalistami od żywienia, weterynarzami i trenerami z kraju, z Niemiec i USA, napisałam w końcu do dr Roberta M. Millera. Minęło pół roku, póki co nie wszystko mogłam zrobić, ale wiele jeszcze przed nami :) Moja klacz nadal łyka - przynosi sobie tym ulgę. Nie krwawią jej dziąsła od metalu między zębami i nie cierpi z powodu łykawek, czy rażenia prądem. Odkąd ją mam przytyła i uczy się bardzo pilnie :)

Ja nauczyłam się nie martwić jej łykawością, która spędzała mi sen z powiek. Podaję środki obniżające kwasowość pH (węglan wapnia, bentonit), dbam by miała dostęp do paszy objętościowej i możliwie jak najlepsze warunki. Nie podaję suszonego chleba zwiększającego kwasowość pH, za to stosuję różne zioła i cieszę się, zapamiętanym zdaniem z listu dr Roberta Millera: "łykanie przynajmniej nie wywołuje raka, jak palenie papierosów" ;)

Mam też nadzieję, że za jakiś czas będę mogła opisać jak udało nam się pokonać łykanie :)

 

Monika Brycht

 

 

 

 

 

 

 

 



powrót
Na drugą wodzę trzeba sobie zasłużyć. Kasia Nowaczyk JNBT L2


Artykuły
Łykanie - fakty i mity