Jeździectwo Naturalne Bez Tajemnic
Hippika - Natural Horsemanship
Artykuły / NATURAL HORSEMANSHIP - JEŹDŹIECTWO NATURALNE : Komunikacja (cz 4)
Tekst: Andrzej Makacewicz
Zdjęcia: PDM i Wilhelm von Osten
Rysunki: Jean Abernethy z książki Monty Roberts: „Ode mnie dla Was”
Dr Robert M. Miller z książki „Ranchin’, Ropin’ an’ Doctorin’


W trzech poprzednich odcinkach opisałem podstawowe zasady Jeździectwa Naturalnego oraz bezpieczeństwo wyróżniające je wśród innych metod szkoleniowych. W tym spojrzymy na komunikację i język koni, a w kolejnych postaram się odpowiedzieć na pytania dotyczące jakie metody lub szkoły, jaki sprzęt, gdzie szukać oraz jakie techniki jakie efekty mogą finalnie przynieść.

Komunikacja w Natural Horsemanship to temat rzeka i fundament Jeździectwa Naturalnego. To, co najważniejszego Natural wniósł do jeździectwa, to położenie nacisku na fakt, iż komunikacja oznacza obustronną, a nie jednostronną wymianę informacji . To znaczy daleką od stereotypu „Ja mówię i daję sygnały lub pomoce – ty słuchasz i robisz”.
Zaawansowane etologiczne badania ostatnich lat udowodniły, iż konie posiadają bogaty system niesłyszalnych gestów i sygnałów pozwalający im na komunikację wewnątrz stada. Konie używają języka znaków wykorzystując do tego każdą część swego ciała: pozycję lub ruchy głowy, ustawienie ucha, gesty nozdrzy, warg i języka, ruchy nosa, przednie kopyta, tylne kopyta, kąt ustawienia ciała, pozycję i ruchy ogona oraz kilka zróżnicowanych słyszalnych przywołań.
Monty Roberts w latach 50-tych obserwował w Nevadzie stada dzikich mustangów i zauważył, iż określone ruchy i postawy koni powodują określoną reakcję innych członków stada i dają się one grupować w określone sygnały. Wyodrębnił ich ponad 150 nazywając je językiem Equus. Zauważył też, iż sam potrafi części z nich używać i wywołują one taką samą reakcję wśród koni jakby przekazywał je inny koń. Zaczął sprawdzać czy jest w stanie przewidzieć odpowiedź nie szkolonego konia na jego gest i jak często uzyska efekt pozytywny. Ku swojemu zaskoczeniu uzyskiwał blisko w 100% powtarzalną reakcję, a w efekcie, ciąg jego gestów i sygnałów powodował praktycznie u każdego konia w odpowiedzi ciąg znaków nawiązujący niemalże „rozmowę”. Zaczął się więc zastanawiać czy może uzyskać efekt zaakceptowania go przez konie jako członka stada? W roku 1997 przed kamerami stacji BBC przeprowadził eksperyment. Za zgodą władz stanowych w Nevadzie odłowił z dzikiego stada cztero-letniego mustanga. Nazwał go Shy Boy (Nieśmiały). Przez 11 miesięcy pracował z nim na rancho swoimi metodami komunikacji po czym wypuścił go z powrotem na wolność do stada, w którym mustang się urodził i wychował.
Shy dołączył do stada i przepadł. Po 2 dniach oczekiwania Monty gotów był się poddać i zrewidować swoje teorie. I wtedy wszyscy spostrzegli Shy Boy’a, który po odłączeniu się od dzikiego stada wrócił galopem do Robertsa.


Autor i mustang - gwiazdor Shy Boy na Flag is Up Farm

To dało przekonanie Monty Robertsowi, iż człowiek może nauczyć się języka jakiego używają konie, nawiązać z nimi komunikację i zostać zaakceptowanym jako członek stada uzyskując w jego hierarchii pozycję przywódcy. Technikę pozyskania konia dzięki komunikacji i używaniu sygnałów języka Equus nazwał Join-Up i do dzisiaj objeżdża świat prezentując efekty swojej wiedzy.





Czy możemy zatem pogodzić szkolenie lub jazdę konną, z tym, że wchodząc do stajni lub na padok ze stadem koni nie rozumiemy i nie odpowiadamy na sygnały przekazywane przez nie? Tak, ale pozostając w sferze mechanicznego kontaktu szkolenie konia zajmie nam lata i nigdy możemy nie dotrzeć do punktu „pozostań ze mną i zróbmy to razem”. Konie jako gatunek istnieją już od 50 milionów lat i przetrwały dzięki wykształceniu mechanizmu pozwalającego im na życie wśród stad drapieżców jakimi są ludzie i - w efekcie udomawiania - tolerowania nas wokół siebie. Ale tolerowanie czy ustępowanie od bólu to raczej nie współpraca. Zebry nie wykształciły tego mechanizmu, nie dały się udomowić, ale za to mają problem z przetrwaniem.

Konie potrafią doskonale nas czytać odgadując nasze intencje. Najłatwiej jest to sprawdzić obserwując reakcję konia, którego zdecydowaliśmy się złapać spośród innych lub też na własnym wierzchowcu, w momencie, gdy podejmujemy decyzję, że czas wracać z przejażdżki do stajni.





Ten koński fenomenalny zmysł rozsławił na początku ubiegłego wieku, robiący furorę koń o imieniu Clever Hans – arab, ogier z Rosji. Otóż Clever Hans znał tabliczkę mnożenia. Wśród publiczności, potrafił wystukać kopytem wynik losowo wybranych, znanych publiczności, pomnożonych cyfr, osiągając ponad 89% poprawnych odpowiedzi. I nie tylko to, bo potrafił wystukać odpowiedź na pytanie „Jeśli środa wypada pierwszego, to jaka data będzie w poniedziałek” lub „Jaki jest √16” . Dopiero badania etologa dr Pfungsta potwierdziły, że to nic nadprzyrodzonego, gdyż konisko traciło „wiedzę” po odgrodzeniu go od publiczności i trenera. Koń po prostu odbierał takie sygnały jak szybkość oddechu i rytm serca trenera oraz mimowolne napięcie mięśni wśród publiczności. Gdy stukając kopytem zbliżał się do poprawnego wyniku to wyczuwał zmianę napięcia w otoczeniu i wtedy przestawał stukać. Zainspirował jednak i współczesnych badaczy, którzy po serii testów na Uniwersytecie w Essex uznali w 2008 roku, że konie potrafią uwzględniać już bardzo niewielkie różnice.
No, ale sława „konia-matematyka” pozostała mu do dzisiaj.


Clever Hans na pokazie


Wchodząc między konie powodujemy zmianę w ich otoczeniu oraz ZAWSZE uruchamiamy proces nazywany mechanizmem dynamiki stada. Powiązany jest on wprost z hierarchią każdego konia w stadzie, która dalej związana jest z :
-bezpieczeństwem (muszę pilnować się tego wyżej w hierarchii, bo to da mi bezpieczeństwo)
-kontrolą przestrzeni (nie mogę wchodzić w przestrzeń - ca 1,5 m - wyższego w hierarchii)
-kontrolą zasobów (mogę korzystać z wody i paszy jak odejdą wszystkie wyżej w stadzie)


Zarówno inne konie jak i nasz, ten dobrze znany i lubiany, ZAWSZE starać się będzie nawiązać z nami komunikację i potwierdzić lub uzyskać swoją wyższość w hierarchii stada. Tak nakazuje mu instynkt przetrwania. Brak odpowiednich komunikatów i odpowiedzi z naszej strony zignoruje lub uzna za swoją wyższość (jestem wyżej, bo naparłem przodem lub zadem i on się odsunął, więc to ja poruszam jego nogami; przysuwam się do niego, popycham go nosem, wpycham się na niego, więc kontroluję jego przestrzeń; zjadam mu z ręki pożywienie, więc to ja kontroluję zasoby; muszę zatem sam dbać o bezpieczeństwo, bo on przecież nie widzi tych strasznych, ruszających się torebek plastikowych i innych groźnych rzeczy i zauważa je dopiero jak ja się wystraszę, dlatego lepiej dołączę do stada innych koni).


Nasz intelekt a i sama natura pozwalają nam, przy odpowiedniej motywacji (często niestety dopiero przy zadawaniu sobie pytania „dlaczego on mnie zrzucił/kopnął/ugryzł?”), dość szybko poznać i nauczyć się czytać elementy końskiego języka. Gorzej niestety z nauką odpowiedzi, bo tu zaczynamy płynąć pod prąd naturze, która wyposażyła nas w cechy charakterystyczne dla grupy drapieżców, bardzo odmienne od cech uciekających trawożerców jakimi są konie. W tym, różnice takie jak np.:

- osadzenie oczu na wprost i kąt widzenia do przodu – u koni kąt 345 stopni;
- ramiona zdolne do ataku, zadawać rany i rozszarpywać - u koni wyłącznie do ucieczki;
- kły i uzębienie mięsożercy – u koni kły w zaniku a reszta do przeżuwania;
- poruszanie się po liniach prostych - konie prawie zawsze poruszają się po łukach lub zygzakiem;
- wielorakość emocji i brak ich kontroli – konie nie wiedzą co to złość, nienawiść, ani niestety, co dla wielu z nas może i przykre, co to miłość (hollywoodzkie piękne historie warto zachować w pamięci tam, gdzie i inne bajki z dzieciństwa) ;
- system wartości - konie nie oszukują i nie marzą o sukcesie, ładniejszej derce czy siodle;
- możliwość skupienia uwagi - konie mają za to fenomen umożliwiający rozproszenie ich uwagi;
- pojęcie czasu i pośpiech - konie nie znają pojęcia czasu i dlatego nasz pośpiech kosztuje często stracone w szkoleniu godziny;
- rozrzutność naszej energii – konie mają wbudowany mechanizm jej oszczędzania;
- aprecjacja siły i agresji oraz świata mowy i dźwięków – siła potrzebna jest tylko ogierowi alfa w celu utrzymania stada a dzikie mustangi prawie milczą, bo to daje im większe bezpieczeństwo; oraz wiele innych. Nauczenie się i trening kontrolowania niektórych z różniących cech znakomicie ułatwia podjęcie komunikacji człowieka z trawożercami.
Brak czytania i rozumienia koni może stać się też niebezpieczny, zwłaszcza wtedy, gdy zaczynamy je traktować niezgodnie z ich naturą, co zdarza się czasami u niektórych „miłośników” koni. Kilka lat temu, przygotowując pokaz Monty Robertsa we Włoszech, nagabywany byłem przez kilka tygodni przez 60-letnią miłą Włoszkę, zagorzałą zwolenniczkę Naturalu i metod Robertsa, starającą się o miejsca w pierwszym rzędzie na jego pokazie. To, co opowiadała o wielbionym przez siebie własnym koniu było czymś nie tylko dalekim wszystkiemu co stara się przekazać Monty, ale pomyślałem wtedy, że warte byłoby pomocy także innego specjalisty. Miesiąc później pani ta siedziała na pokazie w pierwszym rzędzie, ale musiałem pomóc jej tam się dostać, bo słabo widziała spod zabandażowanej całej twarzy po utracie zębów od kopnięcia swojego ulubieńca. I nie uwierzycie! Jej poziom uwielbienia dla zwierzaka bynajmniej nie zmalał!
We Włoszech, błędnie łączony z Natural Horsemanship, łagodny sposób treningu i traktowania koni nazwano Doma Dolce (Łagodna Tresura), ale na szczęście ruch ten nie rozwija się dalej.




Jeśli jednak zdecydujemy się na poznanie mechanizmu komunikacji z użyciem języka koni, pracę nad sobą i trening naturalny, to szybko nauczymy się z ziemi pozyskiwać konie akceptujące nas jako przewodników stada i chętnie odgadujące nasze oczekiwania. Odkryjemy to, co w Jeździectwie Naturalnym najpiękniejsze - powodowanie koniem wzrokiem, intencją, skupieniem, energią, oddechem, a więc pomocami mentalnymi w zamian za mechaniczne czy klasyczne jak wędzidła, wodze, wytoki , nachrapniki, palcaty czy łydka lub dosiad. Uzyskamy relacje i lekkość o jakich marzy prawie każdy jeździec ponieważ motywację oczekiwanych zachowań konia przeniesiemy w sferę jego decyzji.
Pat Parelli zadał niedawno ciekawe pytanie: „Dlaczego na wyścigach konnych od stuleci nie notuje się nowych rekordów czasowych, podczas gdy ludzie pokonują kolejne bariery w sporcie bijąc rekordy na ziemi i w wodzie” . Według Pata odpowiedź tkwi w tym, że poznaliśmy psychologię sportu dla ludzi i zawodnicy potrafią sami sobie odpowiedzieć, co muszą zmienić wewnątrz siebie, aby np. biec szybciej. Jak odkryjemy to samo w psychologii jeździectwa, wtedy dopiero zaczniemy bić ponownie rekordy.
Nie wiemy jak daleko zaprowadzą nas przyszłe badania związane z psychologią koni, ale bardzo prawdopodobne, że jeździectwo pomijające komunikację opartą o wiedzę i zasady jakie promuje NH, bez względu na to czy ktoś będzie chciał podążać tropem metod naturalnych czy innych, stanie się już wkrótce historią.

Andrzej Makacewicz



NATURAL HORSEMANSHIP - JEŹDŹIECTWO NATURALNE cz 1
NATURAL HORSEMANSHIP - JEŹDŹIECTWO NATURALNE cz 2: Zasady
NATURAL HORSEMANSHIP - JEŹDŹIECTWO NATURALNE cz 3: Bezbieczeństwo
NATURAL HORSEMANSHIP - JEŹDŹIECTWO NATURALNE cz 4: Komunikacja


powrót
There is something about the outside of a horse that is good for the inside of a man

Winston Churchill

Artykuły
NATURAL HORSEMANSHIP - JEŹDŹIECTWO NATURALNE : Komunikacja (cz 4)