Jeździectwo Naturalne Bez Tajemnic
Hippika - Natural Horsemanship
Artykuły / Lonżowanie na pojedynczej linie - Monty Roberts
Lonżowanie na pojedynczej linie to metoda z samej swej natury szkodliwa dla konia. Przez lonżowanie na pojedynczej linie rozumiem trenowanie konia na lonży przymocowanej do jego głowy. Czasem jest ona mocowana do kawecana, czyli wzmacnianego metalem paska umocowanego nad chrapami i wyposażonego w trzy pierścienie, na których zaczepia się lonżę. Najczęściej jest ona mocowana na najwyższym pierścieniu; następnie konia trenuje się w stępie, kłusie i galopie ruchem po okręgu. Uwierzcie mi, że koń nie jest w stanie utrzymać równowagi tylko przy jednostronnym nacisku samej liny, a co dopiero jeśli zaczyna ją napinać trener. Jeśli ćwiczy się w ten sposób konia przez dłuższy czas, zacznie on najprawdopodobniej sam tak modyfikować krok, by rekompensować jednostronne przeciążenie.



Niemal w każdym przypadku wpływa to szkodliwie na sposób noszenia głowy. Koń lonżowany w ten sposób porusza się zazwyczaj po okręgu z głową ustawioną na zewnątrz w stosunku do osi ciała. Większość jeźdźców zgodzi się jednak ze mną, że pożądane jest dokładnie odwrotne ustawienie jego głowy i koń powinien kierować ją nieco do wewnątrz w stosunku do osi ciała. Odprężona szyja oraz potylica powinny pozwolić wewnętrznej ręce jeźdźca kierować głowę wierzchowca lekko do środka okręgu. Sprawia to wrażenie, że koń współpracuje z jeźdźcem oraz daje większą możliwość kontrolowania kierunku ruchu konia. Kiedy jego głowa jest wychylona nieco na zewnątrz obwodu koła, pojawia się wrażenie sztywności, a poza tym trudniej jest wtedy powodować koniem. Koń trenowany na pojedynczej lonży zmienia naturalny sposób noszenia głowy, lekko wykrzywiając kręgosłup w łuk przeciwny do obwodu koła. Każdy dobry jeździec powie wam, że kręgosłup konia powinien wyginać się zgodnie z obwodem koła, po którym koń idzie. Eksperci zaś potwierdzają, że dzięki temu praca mięśni zwierzęcia zgrywa się z pracą układu kostnego. U konia biegnącego z wygięciem kręgosłupa przeciwnym do obwodu koła "mięśnie pracują przeciw szkieletowi" tj w nienaturalny sposób.

W ostatnich latach współpracowałem z końskimi kręgarzami zatrudnionymi na torach wyścigów koni pełnej krwi i na westernowych zawodach w wycinaniu. Wszyscy oni w pełni zgadzają się z moja teorią i potwierdzają, że często zdarza im się leczyć dolegliwości spowodowane takimi lub podobnymi metodami pracy.

 

Praca na pojedynczej lonży wytrąca konia z równowagi, powodując odwrotne wygięcie kręgosłupa.


Koń poruszający się w naturalny sposób jest zrównoważony i wygina się prawidłowo.
Lonżowanie uszkadza również miednicę oraz tylne nogi. Jeśli do głowy konia przymocuje się linę i poleci mu się galopować, siła odśrodkowa spowoduje, że podczas ruchu będzie on naciągał lonżę na zewnątrz. Ponieważ trener utrzymuje jego głowę w stałej odległości od środka koła, w efekcie tylne nogi i zad zostaną nieco wypchnięte na zewnątrz obwodu koła. To sprawia, że koń zaczyna galopować na zewnętrzną tylną nogę. Lonża umocowana do głowy zawsze powoduje zagalopowanie z wewnętrznej przedniej nogi. W efekcie galop staje się niespójny, gdyż koń galopuje na przeciwległe nogi z przodu i z tyłu, co jest dla niego szkodliwe. Podczas takiego ruchu miednica ustawia się w nienormalnej pozycji, nadmiernie naciągając ważne więzadła, ścięgna i mięśnie. Niedojrzały koń w wieku poniżej trzech lat może odnieść w wyniku takiego treningu bardzo poważne urazy, zarówno fizyczne jak i psychiczne (spowodowane stresem z bólu).

Przez wiele lat zajmowałem się końmi, które miały nieszczęście przechodzić długie treningi na lonży. Niektóre z nich startowały w wyścigach, inne przygotowywano do skoków albo konkurencji terenowych, inne zaś miały występować na arenie westernowej. Pracowałem też z wieloma końmi, które lonżowano jako roczniaki. Nawet jeśli trwało to względnie krótko, tylko przez około trzydzieści dni, zwykle pozostawiało ślady zauważalne przez resztę życia takiego konia.

Zastanówmy się teraz po kolei nad metodami, którymi możesz trenować konia zamiast lonżowania. Nieraz obserwowałem jak jeźdźcy uparcie pracują na lonży ze swoimi końmi na round penach choć miały one bezpieczne ściany zabudowane do ponad metr osiemdziesiąt wysokości. Według mnie, w takich warunkach o wiele lepiej jest po prostu trenować konia na swobodzie i nadawać mu tempo i kierunek porozumiewając się z nim Słyszę często od właścicieli koni, że nie mają odpowiedniej areny i dlatego muszą pracować na lonży. Gdyby choć zmienili miejsce mocowania liny z kawecana nad chrapami na kółko pod dolną szczęką, już osiągnęli by pewną poprawę i nieco zmniejszyli negatywny wpływ lonżowania. W żadnym wypadku do tego nie namawiam, ale jeśli już ktoś uważa, że musi lonżować, to niech mocuje lonżę pod szczęką konia, gdyż wtedy koń nie będzie musiał aż tak silnie odchylać głowy. Jeśli lonżujecie w ogłowiu z wędzidłem, załóżcie koniowi pas do lonżowania i zastosujcie boczne wodze z elastyczną wszywką. Dzięki temu koń będzie poruszał się bardziej symetrycznie. Generalnie uważam jednak, iż najlepiej jest pracować na dwóch długich linach umocowanych do wędzidła i poprowadzonych po bokach konia. Można wtedy rękoma oddziaływać na obie strony głowy i uzyskiwać symetryczny ruch i właściwe ustawienie konia. Zalecam do tego pas do lonżowania z pierścieniami na wysokości kolan jeźdźca albo umocowanie puśliskami strzemion przy siodle i przepuszczenie przez nie lin.

Przez sześćdziesiąt lat pracy w jeździectwie miałem okazję przyglądać się pracy wielu znakomitych trenerów i analizować ich metody. Jednym z największych był Jimmy Williams. Pod koniec życia pracował jako trener w akademii jeździeckiej Flintridge w Południowej Kalifornii. Jedną z wielu rzeczy, jakich się nauczyłem od pana Williamsa, była praca z opracowanym przez niego pasem do lonżowania z metalowym łukiem umocowanym mniej więcej na wysokości trzydziestu centymetrów od kłębu. Jego zdaniem, taka pozycja najlepiej imitowała ułożenie wodzy w ręku jeźdźca. Stosując to urządzenie, Jimmy Williams potrafił grać na koniu jak na instrumencie muzycznym. Stał sobie na środku otwartego placu i genialnie prowadził wierzchowca przez wszystkie chody na linach przełożonych przez pierścień tego pasa. Widziałem, jak uczy w ten sposób konie lotnej zmiany nogi, zatrzymań, cofania, piruetów a nawet skoków.

Często rozmawialiśmy o lonżowaniu przy pomocy kawecana. Jimmy upierał się, żebym nie rozpowiadał innym jeźdźcom o tym, jakie szkody powoduje to u koni. - Słuchaj, ja się zajmuję skokami i jazdą terenową - mówił. - W tym interesie jest pełno ludzi, którzy popełniają błąd z lonżowaniem. Mam przewagę nad ich końmi, więc najlepiej dla mnie by było, żeby wszyscy tak trenowali.

 

Długie liny pozostają równo napięte, a ruch konia jest najbardziej zbliżony do naturalnego

 







Pas do lonżowania pomysłu Jimmy'ego Williamsa.

Jimmy Williams był jednym z najbardziej utalentowanych trenerów koni skokowych i hunterów w stowarzyszeniu American Horse Show Association. Był również jednym z najskuteczniejszych szkoleniowców w dyscyplinach westernowych i wystawiał jedne z najlepszych reiningowych koni w tamtych czasach.

Na całym świecie spotykam konie zepsute lonżowaniem. Cieszyłbym się, gdyby ich życie stało się lepsze dzięki wyeliminowaniu tej, przynoszącej ból i brak koordynacji ruchu, metody treningowej.

Uwagi Monty'ego
  • Nie lonżuj konia na pojedynczej linie.
  • Lonżowanie na pojedynczej linie pozbawia konia równowagi, powoduje krzyżowanie w galopie, niszczy więzadła, ścięgna i mięśnie.





Fragment pochodzi z książki Monty Roberts'a "Ode mnie dla Was" (Rozdział szósty - Przyjrzyjmy się tradycji).
Kup tę książkę


powrót
Use Horsemanship not Forcemanship


Artykuły
Lonżowanie na pojedynczej linie - Monty Roberts